pierwotna matka

19 lipca 2013

palone na stosach
niesławy
za dobre słowo
za zioła
za magię
unicestwiane
za urodę
i wolność
wiecznie żywe
w pamięci
wilczych córek
pełnych
miłości.

pierniki twoje

7 sierpnia 2017

odnalezione
na dnie
szafy
pierniki
z białym
lukrem

minęły
trzy lata

wciąż

pyszne
robione
według
staropolskiej
receptury

lukier
kruszy
się pod
zębami

żyjesz
w ich zapachu

sam
je robiłeś

mam
ich
jeszcze
dziesięć

na każdy
dzień
pamięci.

Zrozum

24 lipca 2017

słowa
wrastają
w skórę
wylęgają
w tkankach
mojego
mózgu
rozlewiska
słów
moich
twoich
niczyich

jak
zbawienie
dla
straceńca

myśli
moje
jak
gazele
lub
żółwie
w oceanie
zdarzeń

nigdy
nie
mów
że
nie
mam
władzy
nad
słowami


Mną

Zrozum

Tobą.

jest.

2 lipca 2017

na czworakach
jak pies
w ogrodzie
pełnym
trawy
pazurami
wygrzebuje
złe
korzenie
gdy
patrzy
na ręce
widzi
czarne
od ziemi
paznokcie
sadzi
róże
różane
okrągłe
na dwa
metry
jak chmury

bawi się
zapachem
japońskich
kwiatów
na hamaku
życia
mierzy
lekkością
bytu

z każdym
dniem
odpuszcza
requiem
al de baran

najcenniejsza
radość
życia
jest

to
WIEM.

umer…..

16 czerwca 2017

…umer

on

umier

nie

wszystek

wszak

żyw

póki

pamięć

tli

tkwi

szczegółów

zacny

w korowodzie

zdarzeń

nie być….nic

16 czerwca 2017

między
słowami
samotny
byt
bezliczny

przybity
gwoździami
do
podłogi
której
nie ma

lewitować
ponad
grawitacją
Ziemi

zatańczyć
się
w niebycie

pomalować
usta
na bezszeptność
i obkleić
piaskiem
z wszystkich
klepsydr
świata

a na końcu
rozdeptywać
cienkie
szkło
bosymi
do upojenia
stopami.

piętro numer trzy

6 czerwca 2017

pielęgniarka
z dużym
uśmiechem
białego
uzębienia
w poirytowanych
jasnych
włosach
upiętych
w kok
jest
zmarźlakiem
gdy
chcę
zamknąć
okno
przeciągu
opieszałego
termometru
w dłoni
wciśnięta
za
krzesło
mojego
pożegnania
opróżnia
szafkę
z wszystkimi
rzeczami
Zenona

na
wierzchu
przygotowany
do
wywózki
przez
Mariettę

pielęgniarkę
z długoletnim
stażem
o lekkim
sumieniu

ależ

On

jeszcze

Żył

Proszę

Pani!

Wilk Stepowy

6 czerwca 2017

ósma
piętnaście
Twojego
wymarszu
w nieznaną
stronę
….
światło
słońca
zalało
rano
cały
pokój
….
ciepłe
ciało
owinięte
w białą
zasłonę
plastiku
i zamka
….
dziesiąta
trzydzieści
….
nie
było
już
Ciebie
….
daleko
pod moimi
paznokciami
ślad
złuszczonego
naskórka
…..
wymyłam
ręce
głową
zanurzoną
w Twojej
Śmierci
….
pamiętać
będę
do
końca
siebie
….
mimo
pozornej
wyższości
rozumu
….
Śmierć
jest
Banałem.

….przyjacielu nadżycie

5 czerwca 2017

nie
mogę
przywyknąć
do
twojego
umierania
z każdym
uściskiem
moimi
palcami
twojego
serca
cała
inność
w niepamięci
neuronów
zalanych
świeżą
krwią
tętniczą

milczeć
w modlitwie
słów
niewypowiedzianych

milczeć
w nadziei
na
twoje
prawie
zmartwychwstanie

ożywiony
jutrem
może
wstaniesz!

czekając na…..godota

18 maja 2017

ciche
miejsce
nic
umiejscowienie
mnie
w tobie
czekaniem
na zbawienie

w drugim
z przeciwległego
końca
autobusu
umiejscowić
Boga

nie da się

da się.

oka mgnienie….

4 maja 2017

Żałuję
dwudziestu
lat
które
przeminęły
jak
oka mgnienie

ta sama
dusza
wciąż
niezmiennie

odwaga
polega
na odwiązaniu
sznurka

to trudne

nagle
rozprostować
ramiona
zrośnięte
ukradkiem
ze skrzydłami

kilogramowe
ciężarki
dźwigam
co rano
wzmacniając
mięśnie

z żelazną
konsekwencją
wyczynowca
przeskakuję
przez szablony
utarte ścieżki
i

wznoszę się

coraz
wyżej
i wyżej

by
ujrzeć
światło


  • RSS