poszedł kowal do komara:
mam problemów co niemiara
jak tu ścianę prostą zrobić
i ją potem przyozdobić?
na to rzecze szczwany komar:
ja bym ścianę pomalował
najpierw w kwiatki
potem w groszki
a na koniec w złote prążki
-ty masz łep nie od parady!
stary komar
"krwi żłopajka"
prawie jak ta
pchła szachrajka
...co znosiła złote jajka!
czy pokryje pani
koszty utylizacji?
nie rozumiem
pięć milionów
może więcej
żyć na miarę
niewielkiej futrzanej kulki
zwanej
chomikiem syberyjskim
który zawisł był
na drabince swojego terarium
na tylnej łapce
potem dygotał
jak epileptyk
a na sam koniec
tylko pozostała eutanazja
do uczynienia której
potrzebny był podpis właściciela.
pac pac
kotka po nosku
szkoda czasu
na rozmyślania
szkoda gadania
szkoda spania
nieprzespana noc
po słowach wierutnych
a pamięć pamięta
okrutnie
byle do rana
byle bez łez
byle odczepił się
czarny biesss
rozbita na tysięczne
częśći wszechświata
rozproszona
we mgle
jestem absolutnie
bezludna
i najgorsze
nie potrafię
zbudować tratwy
czekam
nieustannie
na światło
i mam nadzieję
że Demiurg
zbuduje mnie
od nowa.
wyrosła niepostrzeżenie
gdzieś w gaju
o mędrcach marzyła
tęskniła
wzdychała
czasem krople
złote roniła
zapachem swoim
mamiła
niepozornie
niezdarnie
bezmyślnie
...aż blaskiem
swojej czerwieni
jak światłem
gaj wypełniła
...i ziemia ożyła
ona ożyła.
zatrzyma się tu
albo tam
w gruncie rzeczy
to nie ma większego znaczenia
powie coś poprostu
albo inaczej
potem zapali papierosa
wyjdzie
może wróci
a może rozbije
szklaną bańkę klepsydry
a piasek znajdzie ujście
w podmuchu wiatru
...tak by się chciało
by czas nie istniał
by słowa były prawdziwe
a uczucia nieśmiertelne
.....kto wie?
może odnajdę
maleńki kamień miłości
w mojej kieszeni
może oszaleję ze szczęścia
...co będzie trwać wiecznie.
...przysięgam , że będę
najwierniejszą z żon
i będę Cię kochać
...aż do śmierci.
było
nie było
może się zdawało
albo się zdarzyło
może umknęło
albo się przeżyło
w urojonej
historii
w domyśleniu trwało
albo coś znaczyło
albo kosztowało
serca mego drżenie
albo było
prawdą
albo zamyśleniem