pierwotna matka

19 lipca 2013

palone na stosach
niesławy
za dobre słowo
za zioła
za magię
unicestwiane
za urodę
i wolność
wiecznie żywe
w pamięci
wilczych córek
pełnych
miłości.

śmierć…w technikolorze

13 grudnia 2017


bo
mrok
mówili
jest
przyjazny

wtopiony
w kroki
których
nie
ma

gaśnie

pamięci
rapsod
przed
żałobny

w emfazie
zmysłów
technikolor

nie
patrzcie
smutnie

bo
mi
dusza
zmoknie.

…światło moich oczu…..

6 grudnia 2017

w obłędnej
szarpaninie
zmysłów
już już
na szczycie
tu
znowu
bardzo
nisko
blisko
dna
….
wyciągam
rękami
obiema
rybę
by
wyrwać
jej serce
potem
wątrobę
….
bądź
moją
Miłością
….
niech
uwierzę
bo
nie potrafię
….
dano
mi
toksyny
w serce
….
nie
dano
mi
nic
więcej
….
i
w mistycznym
korowodzie
prawdy
rozłóż
mi
serce
rozum
na
części
pierwsze
….
bym
zrozumiał
uwierzył
odnalazł
Siebie
….
w Kimś
kto
jest
Dobry
….
Rafaelu
Archaniele
w grząskim
uśmiechu
zniewolenia
Bogiem
….
Prawdy
się
stałeś

i
zamieszkałeś
we mnie.

 

 

Księga Tobiasza……

tak prosto…..

1 grudnia 2017

spokój
jak
morze
falujące
niepewnością
tratwy
słońca
umarłego
o zmroku
potem
normalność
mijanych
dni
kroki
miesięcy
wyrównywanych
ze
starannością
może
się
zdarzy
rok
a może
całe
życie

w miłości
człowieczej
równoważnej

czyniącej
splendor
uwagą
najmniejszą
w tykaniu
mojej
duszy

chcę
poczuć
szczęście
ostateczne

kochaj
mnie

po prostu.

…czemu…

1 grudnia 2017

oddano
mnie

pamiętam
dobrze
wszystkie
dzieci
sierocińca
obgryzały
paznokcie

kiedy
urosły
mi
wąsy
wciąż
pamiętam

siedemdziesiąt
lat
samotności
….
przystrzygłem
posiwiały
pod
nosem
wziąłem
walizkę
….
by
zobaczyć
Twoje
zdjęcie
Mamo

czemu
jestem
podobny

nie
staraj
się
rozumieć

to
najbardziej
boli.

…daimonionie….

25 listopada 2017

od
słowa
uzależnionego
światem
potem
kwatów
roje
nad
moimi
snami
pory
roku
uwikłane
w
Tańce
lubieżne
Ziemi
Ty
w
korowodzie
słońca
i
księżyca
per
sefonis
objawienia
ciała
rozgrzanego
do
nieprzytomności
w
zmysłach
podziemnej
tajemnicy
ukwieć
życie
w
ponad
materię
zwilż
snami
pełnymi
ovis
dictum

daimonionie.

Me…ssalina…

25 listopada 2017

meskalina
w głowie
w trybie
zalanej
słońcem
agory
w szepcie
przechodniów
szpetnej
reputacji
żony
Klaudiusza
….
dziwka
wylewna
do
utraty
przytomności
eteru
w klatce
dla dzikich
zwierząt

gladiator
o przyrodzeniu
słonia

nie
mogąc
sprostać

smutnej
Valerii
tylko
kapitulacja
w rozłożystym
łożu

a potem
phallus
dependens

przez
dzień
noc
ranek

do siódmego
świtu

zamarł
bez
ducha

Rzymie.

…ani…

22 listopada 2017

ręce
i
nogi
na
podobieństwo
głowa

do
niczego
nie
podobna

osobna
klisza
twojej
duszy

podobna
do
niczego
wszechwiecznego

ani
anioły
ani

chwili
na
padole

w żywiole
bycia
jelit

coś
więcej

myśl
Bogu

zakop
mnie
głęboko

w
pamięci
twojej
ziemi

westchnij
czasem
do
trzewi
które
bolały

człowiekiem.

dlaczego ?

15 listopada 2017

kacie
mój
myśli
najwyższa
z jutrzenką
koguta
pianiem

….

nocą
może
ustaniesz
może
zamkniesz
mi
usta
….
z ręką
na
czole
gorączki
splotów
ścieżek
podłogi
….
ziemia
pod
twoje
nogi
….
byś
wędrówki
nie
przestał
….
a sławić
Ciebie
nie
mogę
….
wewnętrzny
dygot
….
chichot
z
oddali
….
ludzie
wielcy
?
po prostu
mali.

płaczę cud……

11 listopada 2017

przydarzyła się
jedna
z miliarda
rzeczy
niemożliwych
…..
po tysiącu
lat
świetlnych
….
znowu
razem
…..
jakże się
lękam
że
Cię
stracę
…..
ale
mamy
czas
do
końca
Świata
…..
i

jeszcze
…..
znam
wszystko
z
Ciebie
…..
zwiąż
moje
ciało
…..
zaknebluj
usta
…..
bryłą
swojego
stworzenia
…..
Kocham
Ciebie
…..
Jezu
dziękuję
za
powrót
do
Domu.

Mój Piasek……..

10 listopada 2017

absolutne

drżenie

wynikające

z mojego

pożądania

rzeczy

nieuchwytnych

a chwytanych

jedna

po drugiej

by

mogła

Być

Ona

Ponad

a jednak

Na

miejscu

które

nieprzemija

w wiecznej

miłości

przemijania

…..

po

wszystkie

czasy

i

wcielenia

…..

wypełnij

mnie

po

same

brzegi

skóry

śluzu

spermy

śliny

i

piasku

…..

który

zasuszy

zespolone

w ekstazie

ciała

kobiety

i

mężczyzny

…..

kyzyłkum

czerwonych

drobin

miłości.


  • RSS